2014-09-12 - Wernisaż w Galerii OKNO 12.09.2014 godz.18.00 "Weneckie linie"

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2013 roku gdy grupa artystów udała się na Biennale do Wenecji na przeprowadzenie akcji „Zmierz biennale”. Dobór artystów był precyzyjnie skonfigurowany: Jerzy Olek (artysta, krytyk, pedagog, pomysłodawca przedsięwzięcia ), Bogusław Michnik (artysta, poeta) Michał Jakubowicz (artysta, pedagog), Anna Panek-Kusz (artystka, kurator wystaw). „Weneckie linie” to ekspozycja składająca się z dwóch części. Jedną stanowić będzie akcja „Zmierz biennale”, druga część to prezentacje indywidualne artystów z Wenecji jako takiej, inspirującej swoją architekturą, przestrzenią, ukształtowaniem. Wystawa zawierać będzie zarówno elementy multimedialne, poetyckie, jak również fotograficzne. Anna Rojkowska we wstępie do katalogu napisała: Wystawa ta jest rezultatem podróży artystycznej w poszukiwaniu linii. Artystycznej podwójnie, bo i z efektu, i z inspiracji. Zresztą zainspirowanie było tu wielowątkowe i wielopoziomowe, ponieważ punktem wyjścia było biennale w Wenecji w roku 2013, a jeszcze wcześniej i istotniej praca „3 standardowe zatrzymania” ojca chrzestnego sztuki nowoczesnej – Marcela Duchampa. Duchamp rzucał metrowe sznurki, po czym przymocowywał do podłoża w takim położeniu, w jakim upadły. Odcinek nimi objęty był przecież długości metra, skoro miarka była metrowa, ale – jak się okazuje – w sztuce metr metrem jest i nie jest – i to właśnie jest fascynujące. Działanie Duchampa, którego efektem wizualnym są 3 lekko sfalowane linie, powtórzył później John Cage, który upuszczał nasączone farbą sznurki na płótno. Innych natomiast zachęciło ono do sprawdzenia kondycji biennale, od lat zbierającego coraz bardziej krytyczne opinie. Akcja, zorganizowana dokładnie w setną rocznicę powstania „3 standardowych zatrzymań”, polegała na rozrzuceniu po terenach wystawowych sznurków (długości już nie 100 cm, lecz 101 cm – w końcu od czasów Marcela upłynęło tyle wody, że miarka się wyciągnęła) z apelem do zwiedzających, by zmierzyli biennale – według własnego pomysłu. Artyści zachowali milczenie na temat wniosków płynących z akcji, ale za to po tak znakomitej rozgrzewce w tyglu artystycznym Giardini i Arsenału wyruszyli tropić linie weneckie. Co ciekawe, nie ma wśród nich linii odnoszących się do biennale, choć przecież kawałkowali je, obejmowali i scalali czarną 101-centymetrową linią. Podsumować miasto linią – to je przenieść na poziom abstrakcji. Z pejzażu, wspomnienia, historii uczynić kondensat geometryczny. Ale przecież osadzony w realności tego miejsca, bo medium, które zostało wybrane, to nie równanie matematyczne, nie muzyka, nie rysunek - lecz fotografia. Rysująca linie rzeczywistymi obiektami i widokami. Architekturą podwórek, światłem, kolorytem i zdobnictwem budynków, dziedzictwem artystycznym. Dlatego linie każdego miasta będą odmienne, bo nie da się powtórzyć kombinacji tych wszystkich elementów. I dlatego, wbrew geometrycznemu chłodowi i obiektywności weneckie linie są pełne ciepła, wrażeń, emocji.


pobierz materiały dodatkowe
| wróć
Created by Jasiewicz & Pieszczek