2015-07-03 - wernisaż wystawy Borysa Michajłowa 03.07.2015 godz.19.00

Borys Michajłow, Yesterday´s Sandwich: 60s 70s. Boris Michajłow będąc najlepszym fotografem ukraińskim, należy równocześnie do grona najgłośniejszych artystów byłego Bloku Wschodniego. Jako fotograf uzyskał rozgłos wstrząsającą serią fotografii, obnażającą system „kraju powszechnej szczęśliwości“. Zdjęcia ludzi wykluczonych – narkomanów, alkoholików, bezdomnych czy dzieci ulicy wykonane tuż po rozpadzie ZSRR pokazywały nagą prawdę o bezwzględności ustroju i stanie degeneracji jego społeczeństwa. Najbliższa wystawa jest w pewien sposób szczególna, gdyż przedstawione na niej fotokolaże są pod względem formalnym nietypowe dla tego artysty, ale już w warstwie emocjonalnej dotykamy typowej dla niego wielkiej wrażliwości socjalnej, którą jak znak rozpoznawczy znajdujemy niemal w każdej pracy. Łącząc nostalgię i romantyzm słowiańskiej duszy z potrzebami oraz wyobrażeniami ludzi zapatrzonych w nierozpoznaną jeszcze kulturę Zachodu Michajłow komentuje rzeczywistość, której potrafi być nie tylko obserwatorem, ale tez analitykiem. To, że w jego twórczości fikcja miesza się z prawdziwym życiem, dobro łatwo staje się złem, piękno miesza ze szpetotą, komizm z codzienną tragedią, a trywialność z przesłaniem ideowym, świadczy o silnym zakorzenieniu jego twórczości w tradycji najlepszej niepokornej literatury Rosji Sowieckiej, a zwłaszcza o duchowym powinowactwie z Bułhakowem. Ta seria zdjęć była w pewnym sensie zapowiedzią pomaranczowej rewolucji na Ukrainie – wyznaje w rozmowie. Ciekawe w jakim momencie zdjęcie staje się dokumentem? Czy w momencie fotografowania czy oglądania fotografii? – zadaje mi pytanie. Prowadząc życie nomada, przemieszczając się ciągle pomiędzy Berlinem a Wschodnią Ukrainą, artysta szuka skrawka prawdy o życiu, jakiegoś punktu odniesienia, w którym możliwa byłaby wiara, że czasy, kiedy w jego kraju decydowano za człowieka w każdej, nawet intymnej sferze życia, szczęśliwie minęły. Sam postrzega człowieka jako element gry, której wprawdzie nie może wygrać, ale ważne jest, by pozostać w niej jak najdłużej. Nie sugerując żadnych prawd, towarzyszy odbiorcy w poszukiwaniach, ale zostawia mu szerokie pole do indywidualnego zagospodarowania. Czasami przyspiesza kroku i szuka intensywniej. Kogo? Zagubionego w zadyszce transformacji siebie samego. Magda Potorska i Marek Poźniak  


pobierz materiały dodatkowe
| wróć
Created by Jasiewicz & Pieszczek